sobota, 26 marca 2016

Praktyki kliniczne - Parotka i Fauna

W tym roku akademickim praktyki mogliśmy zacząć odbywać już wcześniej, czyli od VIII semestru. Bardzo spodobał mi się ten pomysł i postanowiłem wrócić do Parotki. Ze 160 godzin praktyk odbyłem jak dotąd ponad 30, ale już sporo się działo. W Parotce oprócz dr Agnieszki pracują także dr Dominika i dr Agata. Czasami pojawiam się także w Faunie, gdzie trafia więcej psów i kotów, chociaż gabinet jest nieco mniejszy, ale za to posiada USG.

W Parotce pojawił pojawił się jako pierwszy pies, który w ciągu kilku tygodniu strasznie schudł. Ponadto miewał biegunki, wymiotował. Brzuch nie był bolesny. Pierwszym podejrzeniem było IBD, czyli Intestine Bowel Syndrome, a więc zespół jelita drażliwego. Z badań laboratoryjnych najbardziej zastanawiające było podwyższenie TLI. Jest to test mierzący poziom specyficznych enzymów trzustkowych – trypsynogenu i trypsyny. Doustne podawanie enzymów trzustki nie wpływa na wynik oznaczenia. Test ten nie wykaże zatkania przewodów trzustkowych. Podwyższenie poziomu może świadczyć o ostrym zapaleniu trzustki lub zaostrzeniu przewlekłego zapalenia trzustki. IBD zostało wykluczone, bo witamina B12 w surowicy była w porządku, czyli pokarm z jelit się wchłaniał. Trzustka była wydolna, ponieważ trypsyna w kale wyniosła 100%. Pozostało więc przewlekłe zapalenie trzustki. Są na to leki. Po pierwszym pies nie zareagował zbyt dobrze. Co będzie dalej, okaże się na następnej wizycie kontrolnej.

W gabinecie pojawiła się również pani z kanarkiem, który kurczył palce w jednej łapce. Widoczne było też zapalenie tych stawów związane pewnie z ciągłym przykurczem. Dr Agnieszka już wcześniej stosowała wykonywane przez siebie samą podkładki, które mają za zadanie utrzymywać palce ciągle wyprostowane. Kanarkowi założono właśnie taką podstawkę. Ciekawe czy przyniesie to oczekiwane rezultaty.

Do Parotki trafiła również szynszyla z jednym złamanym kłem, a drugim już mocno zniszczonym. Dr Agnieszka wykonała zabieg ekstrakcji tego kła. To prawdziwa mikrochirurgia. Zabieg był krwawy i tak jak u ludzi po usuwaniu ósemek, tu także trzeba było założyć szwy. Wyglądało to mniej więcej tak:




Na pierwszym zdjęciu znajdują się zdjęcia rentgenowskie z projekcjami na zęby u szynszyli.

Pojawiła się także pani z kotką po zabiegu sterylizacji (do kontroli). Niestety pani nie zakładała kotu kaftanika i rana była trochę rozlizana. Kot był bardzo grzeczny dopóki nie usłyszał dźwięku sprayu. Wtedy trochę zaszalał, ale udało się go ujarzmić. Kotka jest młoda, na zębach nie ma kamienia, a niestety ma stan zapalny dziąseł, co może świadczyć o kociej białaczce. Pani wcześniej nie zaszczepiła kotki, ale zdecydowała się na zrobienie testu laboratoryjnego. Sam jestem ciekawy, jaki będzie wynik testu.

Nie zabrakło też gadów. Pojawiła się agama brodata. Najpierw właścicielka zastanawiała się, dlaczego ogon jest bardziej biały niż kilka dni temu. To tylko zwykłe linienie. Ogólnie niewiele wiedziała o zwierzęciu, które posiada. Problem był jednak poważniejszy, bo zwierzę najadło się drewienek z terrarium i przez to ma zaczopowane jelita. Agamie zrobiono lewatywę, podano leki przeciwzapalne i przeciwbólowe, kroplówkę, zastosowano kąpiel w ciepłej wodzie. 2 drewienka wydostały się po lewatywie, ale reszta nadal jest w środku, co widać na zdjęciu rentgenowskim (drewienka nie cieniują na RTG bez podania kontrastu, ale i tak widać zaczopowane jelita). Jeśli nie uda się usunąć ciał obcych przez lewatywy, trzeba będzie wykonać operację polegającą na rozcięciu jelit, wyciągnięciu drewienek i zszyciu jelit. Poniżej kilka zdjęć agamy brodatej, która trafiła do Parotki.






Z kolei w Faunie miałem miałem okazję asystować przy zabiegach sterylizacji dwóch kotek, wykonywać badanie USG kota Murzyna z kamieniami w pęcherzu moczowym, obcinać pazury, odmierzać leki, szczepionki, osłuchiwać szmery sercowe u psa z wadą serca, obejrzeć z bliska zaćmę u starszej już suki (w Krakowie leczenie zaćmy metodą fakoemulsyfikacji można wykonać w Przychodni Retina, ale trzeba pamiętać, że dla psa wzrok nie jest najważniejszym narządem zmysłu), sprzedawać karmy, brać udział w cewnikowaniu kota i pobieraniu moczu do badań, pobieraniu krwi, podawaniu kroplówek i wiele więcej.

Zarówno praktyki w Parotce jak i w Faunie należą do bardzo ciekawych i już czekam na kolejne zwierzaki, czyli nowe przypadki, zagadki, nowe doświadczenia, które na bieżąco będę opisywał na blogu. :)

wtorek, 4 listopada 2014

Encyklopedie wiedzy w internecie

Ludzie chętnie korzystają z internetowych encyklopedii wiedzy. Nie zdają sobie jednak sprawy z tego, że w większości takich encyklopedii jest naprawdę sporo błędów, bo każdy może je modyfikować. Dlatego lepiej wybrać strony sprawdzone i prowadzone z pasją do wiedzy. Do takich stron należą na pewno: wisebook.pl, wikiedu czy facelife. Są to strony stworzone z myślą o wszystkich tych, którzy borykają się z nurtującymi pytaniami. Jeśli od dłuższego czasu się nad czymś zastanawiasz, np. jak powstaje deszcz, albo też jesteś uczniem i nie możesz poradzić sobie z zadaniem domowym, powinieneś jak najszybciej zarejestrować się na jednej z takich stron.

Sama rejestracja jest naprawdę szybka (zajmuje zaledwie kilkanaście sekund), a co najważniejsze - zupełnie darmowa, bez żadnych niespodzianek po założeniu konta. Użytkownicy mogą umieszczać tutaj swoje zdjęcia i pisać z innymi użytkownikami, dlatego jest to nietypowa encyklopedia wiedzy, bo przypomina trochę również portal społecznościowy. Każdy będzie mógł zadać tu pytanie na stronie głównej. Na to pytanie będą odpowiadać inni użytkownicy, jeśli tylko będą znać odpowiedź. Jeśli ktoś odpowie na nasze pytanie, od razu dostaniemy informacje na e - maila oraz w skrzynce na stronie. Każdy może też odpowiadać na pytania zadane przez innych użytkowników i pomagać im w zdobywaniu zupełnie nowej wiedzy.

Zapytaj i czekaj na odpowiedź

Jeśli nie chce nam się szukać informacji w internecie na temat konkretnego zagadnienia, szczególnie jeśli na stronach w języku polskim niczego konkretnego nie możemy znaleźć, warto pokusić się o rejestrację swojego profilu na takich stronach jak: thesite.com.pl, pyt-odp.pl oraz j-know.com. Są to strony www, które cieszą się niezwykłą popularnością w sieci. Na czym polega korzystanie z nich? Otóż każdy zarejestrowany (a rejestracja trwa naprawdę kilkanaście sekund i jest całkowicie darmowa) może zadawać na stronie głównej witryny www pytania, które go nurtują i czekać, aż inni użytkownicy pomogą mu i odpowiedzą na to pytanie. To wbrew pozorom bardzo łatwe, a na odpowiedź wcale nie trzeba długo czekać!

Każdy również może odpowiadać na pytania innych i w ten sposób wzbogacać swoją wiedzę. Nie jest też tak, że odpowiedzi i pytania mogą zawierać błędy. Po pierwsze każdy użytkownik ma status początkującego edytora, więc może zmieniać i pytanie i odpowiedzieć, a po drugie nad daną stroną zawsze czuwa jakiś moderator, który po prostu zajmuje się sprawdzaniem odpowiedzi i tym, czy aby nie znajdują się w niej jakiejś bzdury. W ten właśnie sposób powstaje niesamowita internetowa encyklopedia wiedzy z ogromną bazą pytań. Przed zadaniem pytania warto sprawdzić, czy może już ktoś wcześniej takiego nie zadał.

Ucz się i pomagaj

Jeśli lubisz pomagać innym ludziom, ale też chętnie przyjmujesz pomoc od ludzi, którzy są w stanie Ci pomóc, ta strona jest stworzona z myślą o Tobie. O co chodzi? O takie strony jak: wisebook, wikiedu, j-know.com, pyt-odp.pl i inne. Są to internetowe encyklopedie wiedzy. Nie przypominają one jednak takiej encyklopedii jak np. Wikipedia. Wręcz przeciwnie. Powstają one ciągle na zupełnie innej zasadzie. Po pierwsze naprawdę każdy może mieć tu swój własny profil i w ten sposób zajmować się tworzeniem największej w sieci encyklopedii wiedzy. Po drugie wszystkie pytania i odpowiedzi są moderowane, więc nie ma mowy o żadnych błędach merytorycznych na stronie.

Rejestracja własnego profilu trwa zaledwie kilkanaście sekund. Wystarczy tylko podać swój adres e - mail, ustanowić hasło do profilu i nazwę użytkownika, a następnie potwierdzić adres e-mail, klikając w link, w który został wysłany na skrzynkę pocztową. Po aktywacji konta wystarczy już tylko uzupełnić go o dane podstawowe, a może nawet o własne zdjęcie profilowe, aby przyciągać innych ludzi. Strony mają też funkcję portalu społecznościowego i z pewnością każdy może tu pisać prywatne wiadomości do innych osób, użytkowników. Każdy też może pytać na stronie głównej i odpowiadać na pytania innych użytkowników, a one są bardzo zróżnicowane i przekrojowe.

środa, 25 grudnia 2013

Kameleon żyje!

 Kolejne praktyki w lecznicy miały miejsce 20.12.13r.. W okresie przedświątecznym ludzie jakoś chętniej wpadają do lecznicy i często pytają o jakiś środek na noc sylwestrową, aby zwierzę spędziło ją spokojnie.

  Dobrym pomysłem jest Stress Out. Sam kupiłem kilka tabletek dla moich piesków. Poniżej zdjęcie środka uspokajającego. Dawkowanie zależne jest oczywiście od wagi zwierzęcia. Jedna tabletka kosztowała 1 zł, z tym że dawkowanie należy rozpocząć dwa, trzy dni przed Sylwestrem. Jedna tabletka na dobę.





 Pierwszym pacjentem był boa dusiciel z zapaleniem górnych dróg oddechowych oraz roztoczami. Boa oczywiście został w szpitalu. Dostał odpowiednie leki i kiedy wychodziłem miał się całkiem dobrze, a nawet stał się żywszy i bardziej ruchliwy. Mam nadzieję, że wszystko z nim w porządku.



 Następnie dr Agnieszka wykonywała przy mnie sekcję agamy brodatej. Niesamowite zwierzę. Przyczyna śmierci? Pęknięte jelita. Cała treść wylała się do jamy brzusznej. Agama umierała w męczarniach. Właściciele za późno zareagowali i nie można było nic zrobić.



 Potem na wizytę kontrolną przyszła mała agama. Okazało się, że jest zdrowa. Właścicielka była w niej naprawdę zakochana. Potrafiła o niej mówić przez kilkadziesiąt minut non-stop, a inni pacjenci czekali :-) Na zdjęciach niewiele widać, więc dorzucam jedno z internetów, aby każdy mógł zobaczyć, jak wygląda taki stworek :-)


 


 Kolejnym pacjentem był królik, który został przyniesiony tylko na wizytę kontrolną. Wszystko było w porządku.

 Odwiedziła nas też nimfa z urazem skrzydła. Właściciele byli jednak nieco przewrażliwieni. Ranka była niewielka. Wystarczyło tylko przemyć wodą utlenioną. Tym bardziej że uraz nie przeszkadzał nimfie w lataniu.

 Żółw z urazem kończyny przedniej również pojawił się na wizycie kontrolnej. Wszystko szło zgodnie z planem, a żółw wracał do pełnej sprawności. Nie znam jednak przyczyny urazu ani nie wiem, jak odbyło się leczenie, ponieważ całkowicie zaabsorbowała mnie informacja o tym, że kolejnym pacjentem będzie mój ulubiony kameleon.



 Lewatywa nie pomogła. Właściciele zdecydowali się na operację rozcięcia jelit, wydobycia treści pokarmowej i zszycia. To koszt około 250 złotych. Kameleon przeżył, ale niestety nadal nie miał się za dobrze. Dostał mnóstwo leków i mam nadzieję, że jakoś sobie poradzi bidulek ...



Pierwsze koty za płoty

 Pierwszy dzień praktyk na pewno zapamiętam. Wszystko wydarzyło się 13.12.13 roku i był to ... piątek. Jak załatwiłem praktyki? Nudziło mi się wieczorem i przeglądałem  oferty pracy dla lekarzy weterynarii. Natrafiłem w internecie na ofertę praktyk w lecznicy zwierząt egzotycznych. Poszukiwali studentów weterynarii. Jestem pierwszym rocznikiem tego typu studiów w Krakowie, więc odpisałem. Na odpowiedź nie musiałem długo czekać. Zaproszono mnie na krótką rozmowę i ... przyjęto.

 Co działo się trzynastego w piątek?

 Pierwszym pacjentem był ... kameleon. Przepiękny. Niestety nie wydalał kału od kilku tygodniu. W tym czasie właściciel nakarmił go około sześćdziesięcioma szarańczami. Oprócz tego, że jelita były zatkane, kameleon miał podwyższony poziom AST - aminotransferazy asparaginowej (specyficzny enzym). Podwyższony poziom AST może świadczyć o chorobach wątroby. Priorytetem były jednak zatkane jelita, dlatego wykonaliśmy lewatywę. Kameleon dostał zestaw leków i wrócił do domu.

 Kolejnym pacjentem był pies. Wizyta była jednak krótka - zwykłe szczepienie.

 Następnie do gabinetu weszła pani ze szczurem w kapturze. Szczurek miał dziwne zmiany na ogonie, które prawdopodobnie wywołał świerzb. Ponadto w jamie ustnej pojawiła się Candida - rodzaj grzybów. Nie jest to jednak nic groźnego i nadzwyczajnego u szczurów.

 Studentka z papugą nimfą weszła smutna i spanikowana. Papuga zupełnie straciła równowagę. Upadała za każdym razem na dziób. Musiała zostać w małym szpitalu na terenie przychodni. Niestety pięć minut po wyjściu właścicielki papuga zmarła. W poniedziałek odbyła się sekcja, czekamy na wyniki z laboratorium.

 Ostatnim pacjentem był królik. Szybko okazało się, że cierpi na zapalenie oskrzeli i jest niemalże w stanie agonalnym. Musiał zostać w szpitalu. Po wyjściu właścicieli wykonaliśmy zdjęcie RTG. Oprócz zapalenia oskrzeli pojawił się ogromny kamień w pęcherzu moczowym. Priorytetem było jednak zapalenie oskrzeli. Królik dostał antybiotyki, ale niestety zmarł nocą w szpitalu.

 Zdziwiłem się, że w trakcie praktyk ani jedno zwierzę się nie powtórzyło. Spodobało mi się i już nie mogłem się doczekać kolejnej wizyty w lecznicy!

 Poniżej zdjęcie mojego ulubionego pacjenta :-)


Z czym to się je?

 Wesołych Świąt! :-)

 Jestem studentem drugiego roku medycyny weterynaryjnej w Krakowie. Wbrew pozorom całkiem tutaj fajnie. Nie są to jednak studia dla każdego. Wręcz przeciwnie. To studia dla ludzi o silnych nerwach, opanowanych, którzy potrafią myśleć analitycznie i logicznie. Sama miłość do zwierząt nie wystarczy. Nadmierna empatia może nawet zaszkodzić. Trzeba umieć się zdystansować i zawsze brać pod uwagę to, że pacjent może umrzeć - pomimo tego że jest śliczny i słodki.

 Aktualnie przygotowuję się do sesji. W tym semestrze anatomia i biochemia zdecydowanie królują. O przedmiotach na studiach napiszę jednak innym razem :)

 Wychodzę z założenia, że warto się rozwijać. Wymagania, które stawia uczelnia to jedno, ale warto się douczać i sprawdzić, z czym to się je. Dlatego postanowiłem wziąć udział w praktykach - nie tych uczelnianych, ale nieobowiązkowych, z własnej woli. W każdy piątek, wieczorami, wybieram się na Rżąkę za Prokocimiem w Krakowie, by tam spędzić czas w lecznicy zwierząt egzotycznych. Tak, tak. To jest właśnie to, co mnie interesuje - różnorodność. Do lecznicy właściciele przywożą różne zwierzęta - czasem naprawdę baaaaardzo egzotyczne. Już dzisiaj snuję plany, gdzie wybiorę się na wakacyjne praktyki - również nieobowiązkowe, gdyż chciałbym zobaczyć jak najwięcej. Po cichu myślę o klinice w czeskim Bohuminie, ale na szczęście zostało jeszcze trochę czasu na zastanowienie i obranie sobie konkretnego celu praktyk.

A co działo się w lecznicy?