W Parotce pojawił pojawił się jako pierwszy pies, który w ciągu kilku tygodniu strasznie schudł. Ponadto miewał biegunki, wymiotował. Brzuch nie był bolesny. Pierwszym podejrzeniem było IBD, czyli Intestine Bowel Syndrome, a więc zespół jelita drażliwego. Z badań laboratoryjnych najbardziej zastanawiające było podwyższenie TLI. Jest to test mierzący poziom specyficznych enzymów trzustkowych – trypsynogenu i trypsyny. Doustne podawanie enzymów trzustki nie wpływa na wynik oznaczenia. Test ten nie wykaże zatkania przewodów trzustkowych. Podwyższenie poziomu może świadczyć o ostrym zapaleniu trzustki lub zaostrzeniu przewlekłego zapalenia trzustki. IBD zostało wykluczone, bo witamina B12 w surowicy była w porządku, czyli pokarm z jelit się wchłaniał. Trzustka była wydolna, ponieważ trypsyna w kale wyniosła 100%. Pozostało więc przewlekłe zapalenie trzustki. Są na to leki. Po pierwszym pies nie zareagował zbyt dobrze. Co będzie dalej, okaże się na następnej wizycie kontrolnej.
W gabinecie pojawiła się również pani z kanarkiem, który kurczył palce w jednej łapce. Widoczne było też zapalenie tych stawów związane pewnie z ciągłym przykurczem. Dr Agnieszka już wcześniej stosowała wykonywane przez siebie samą podkładki, które mają za zadanie utrzymywać palce ciągle wyprostowane. Kanarkowi założono właśnie taką podstawkę. Ciekawe czy przyniesie to oczekiwane rezultaty.
Do Parotki trafiła również szynszyla z jednym złamanym kłem, a drugim już mocno zniszczonym. Dr Agnieszka wykonała zabieg ekstrakcji tego kła. To prawdziwa mikrochirurgia. Zabieg był krwawy i tak jak u ludzi po usuwaniu ósemek, tu także trzeba było założyć szwy. Wyglądało to mniej więcej tak:
Na pierwszym zdjęciu znajdują się zdjęcia rentgenowskie z projekcjami na zęby u szynszyli.
Pojawiła się także pani z kotką po zabiegu sterylizacji (do kontroli). Niestety pani nie zakładała kotu kaftanika i rana była trochę rozlizana. Kot był bardzo grzeczny dopóki nie usłyszał dźwięku sprayu. Wtedy trochę zaszalał, ale udało się go ujarzmić. Kotka jest młoda, na zębach nie ma kamienia, a niestety ma stan zapalny dziąseł, co może świadczyć o kociej białaczce. Pani wcześniej nie zaszczepiła kotki, ale zdecydowała się na zrobienie testu laboratoryjnego. Sam jestem ciekawy, jaki będzie wynik testu.
Nie zabrakło też gadów. Pojawiła się agama brodata. Najpierw właścicielka zastanawiała się, dlaczego ogon jest bardziej biały niż kilka dni temu. To tylko zwykłe linienie. Ogólnie niewiele wiedziała o zwierzęciu, które posiada. Problem był jednak poważniejszy, bo zwierzę najadło się drewienek z terrarium i przez to ma zaczopowane jelita. Agamie zrobiono lewatywę, podano leki przeciwzapalne i przeciwbólowe, kroplówkę, zastosowano kąpiel w ciepłej wodzie. 2 drewienka wydostały się po lewatywie, ale reszta nadal jest w środku, co widać na zdjęciu rentgenowskim (drewienka nie cieniują na RTG bez podania kontrastu, ale i tak widać zaczopowane jelita). Jeśli nie uda się usunąć ciał obcych przez lewatywy, trzeba będzie wykonać operację polegającą na rozcięciu jelit, wyciągnięciu drewienek i zszyciu jelit. Poniżej kilka zdjęć agamy brodatej, która trafiła do Parotki.
Z kolei w Faunie miałem miałem okazję asystować przy zabiegach sterylizacji dwóch kotek, wykonywać badanie USG kota Murzyna z kamieniami w pęcherzu moczowym, obcinać pazury, odmierzać leki, szczepionki, osłuchiwać szmery sercowe u psa z wadą serca, obejrzeć z bliska zaćmę u starszej już suki (w Krakowie leczenie zaćmy metodą fakoemulsyfikacji można wykonać w Przychodni Retina, ale trzeba pamiętać, że dla psa wzrok nie jest najważniejszym narządem zmysłu), sprzedawać karmy, brać udział w cewnikowaniu kota i pobieraniu moczu do badań, pobieraniu krwi, podawaniu kroplówek i wiele więcej.















