środa, 25 grudnia 2013

Pierwsze koty za płoty

 Pierwszy dzień praktyk na pewno zapamiętam. Wszystko wydarzyło się 13.12.13 roku i był to ... piątek. Jak załatwiłem praktyki? Nudziło mi się wieczorem i przeglądałem  oferty pracy dla lekarzy weterynarii. Natrafiłem w internecie na ofertę praktyk w lecznicy zwierząt egzotycznych. Poszukiwali studentów weterynarii. Jestem pierwszym rocznikiem tego typu studiów w Krakowie, więc odpisałem. Na odpowiedź nie musiałem długo czekać. Zaproszono mnie na krótką rozmowę i ... przyjęto.

 Co działo się trzynastego w piątek?

 Pierwszym pacjentem był ... kameleon. Przepiękny. Niestety nie wydalał kału od kilku tygodniu. W tym czasie właściciel nakarmił go około sześćdziesięcioma szarańczami. Oprócz tego, że jelita były zatkane, kameleon miał podwyższony poziom AST - aminotransferazy asparaginowej (specyficzny enzym). Podwyższony poziom AST może świadczyć o chorobach wątroby. Priorytetem były jednak zatkane jelita, dlatego wykonaliśmy lewatywę. Kameleon dostał zestaw leków i wrócił do domu.

 Kolejnym pacjentem był pies. Wizyta była jednak krótka - zwykłe szczepienie.

 Następnie do gabinetu weszła pani ze szczurem w kapturze. Szczurek miał dziwne zmiany na ogonie, które prawdopodobnie wywołał świerzb. Ponadto w jamie ustnej pojawiła się Candida - rodzaj grzybów. Nie jest to jednak nic groźnego i nadzwyczajnego u szczurów.

 Studentka z papugą nimfą weszła smutna i spanikowana. Papuga zupełnie straciła równowagę. Upadała za każdym razem na dziób. Musiała zostać w małym szpitalu na terenie przychodni. Niestety pięć minut po wyjściu właścicielki papuga zmarła. W poniedziałek odbyła się sekcja, czekamy na wyniki z laboratorium.

 Ostatnim pacjentem był królik. Szybko okazało się, że cierpi na zapalenie oskrzeli i jest niemalże w stanie agonalnym. Musiał zostać w szpitalu. Po wyjściu właścicieli wykonaliśmy zdjęcie RTG. Oprócz zapalenia oskrzeli pojawił się ogromny kamień w pęcherzu moczowym. Priorytetem było jednak zapalenie oskrzeli. Królik dostał antybiotyki, ale niestety zmarł nocą w szpitalu.

 Zdziwiłem się, że w trakcie praktyk ani jedno zwierzę się nie powtórzyło. Spodobało mi się i już nie mogłem się doczekać kolejnej wizyty w lecznicy!

 Poniżej zdjęcie mojego ulubionego pacjenta :-)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz