środa, 25 grudnia 2013

Kameleon żyje!

 Kolejne praktyki w lecznicy miały miejsce 20.12.13r.. W okresie przedświątecznym ludzie jakoś chętniej wpadają do lecznicy i często pytają o jakiś środek na noc sylwestrową, aby zwierzę spędziło ją spokojnie.

  Dobrym pomysłem jest Stress Out. Sam kupiłem kilka tabletek dla moich piesków. Poniżej zdjęcie środka uspokajającego. Dawkowanie zależne jest oczywiście od wagi zwierzęcia. Jedna tabletka kosztowała 1 zł, z tym że dawkowanie należy rozpocząć dwa, trzy dni przed Sylwestrem. Jedna tabletka na dobę.





 Pierwszym pacjentem był boa dusiciel z zapaleniem górnych dróg oddechowych oraz roztoczami. Boa oczywiście został w szpitalu. Dostał odpowiednie leki i kiedy wychodziłem miał się całkiem dobrze, a nawet stał się żywszy i bardziej ruchliwy. Mam nadzieję, że wszystko z nim w porządku.



 Następnie dr Agnieszka wykonywała przy mnie sekcję agamy brodatej. Niesamowite zwierzę. Przyczyna śmierci? Pęknięte jelita. Cała treść wylała się do jamy brzusznej. Agama umierała w męczarniach. Właściciele za późno zareagowali i nie można było nic zrobić.



 Potem na wizytę kontrolną przyszła mała agama. Okazało się, że jest zdrowa. Właścicielka była w niej naprawdę zakochana. Potrafiła o niej mówić przez kilkadziesiąt minut non-stop, a inni pacjenci czekali :-) Na zdjęciach niewiele widać, więc dorzucam jedno z internetów, aby każdy mógł zobaczyć, jak wygląda taki stworek :-)


 


 Kolejnym pacjentem był królik, który został przyniesiony tylko na wizytę kontrolną. Wszystko było w porządku.

 Odwiedziła nas też nimfa z urazem skrzydła. Właściciele byli jednak nieco przewrażliwieni. Ranka była niewielka. Wystarczyło tylko przemyć wodą utlenioną. Tym bardziej że uraz nie przeszkadzał nimfie w lataniu.

 Żółw z urazem kończyny przedniej również pojawił się na wizycie kontrolnej. Wszystko szło zgodnie z planem, a żółw wracał do pełnej sprawności. Nie znam jednak przyczyny urazu ani nie wiem, jak odbyło się leczenie, ponieważ całkowicie zaabsorbowała mnie informacja o tym, że kolejnym pacjentem będzie mój ulubiony kameleon.



 Lewatywa nie pomogła. Właściciele zdecydowali się na operację rozcięcia jelit, wydobycia treści pokarmowej i zszycia. To koszt około 250 złotych. Kameleon przeżył, ale niestety nadal nie miał się za dobrze. Dostał mnóstwo leków i mam nadzieję, że jakoś sobie poradzi bidulek ...



Pierwsze koty za płoty

 Pierwszy dzień praktyk na pewno zapamiętam. Wszystko wydarzyło się 13.12.13 roku i był to ... piątek. Jak załatwiłem praktyki? Nudziło mi się wieczorem i przeglądałem  oferty pracy dla lekarzy weterynarii. Natrafiłem w internecie na ofertę praktyk w lecznicy zwierząt egzotycznych. Poszukiwali studentów weterynarii. Jestem pierwszym rocznikiem tego typu studiów w Krakowie, więc odpisałem. Na odpowiedź nie musiałem długo czekać. Zaproszono mnie na krótką rozmowę i ... przyjęto.

 Co działo się trzynastego w piątek?

 Pierwszym pacjentem był ... kameleon. Przepiękny. Niestety nie wydalał kału od kilku tygodniu. W tym czasie właściciel nakarmił go około sześćdziesięcioma szarańczami. Oprócz tego, że jelita były zatkane, kameleon miał podwyższony poziom AST - aminotransferazy asparaginowej (specyficzny enzym). Podwyższony poziom AST może świadczyć o chorobach wątroby. Priorytetem były jednak zatkane jelita, dlatego wykonaliśmy lewatywę. Kameleon dostał zestaw leków i wrócił do domu.

 Kolejnym pacjentem był pies. Wizyta była jednak krótka - zwykłe szczepienie.

 Następnie do gabinetu weszła pani ze szczurem w kapturze. Szczurek miał dziwne zmiany na ogonie, które prawdopodobnie wywołał świerzb. Ponadto w jamie ustnej pojawiła się Candida - rodzaj grzybów. Nie jest to jednak nic groźnego i nadzwyczajnego u szczurów.

 Studentka z papugą nimfą weszła smutna i spanikowana. Papuga zupełnie straciła równowagę. Upadała za każdym razem na dziób. Musiała zostać w małym szpitalu na terenie przychodni. Niestety pięć minut po wyjściu właścicielki papuga zmarła. W poniedziałek odbyła się sekcja, czekamy na wyniki z laboratorium.

 Ostatnim pacjentem był królik. Szybko okazało się, że cierpi na zapalenie oskrzeli i jest niemalże w stanie agonalnym. Musiał zostać w szpitalu. Po wyjściu właścicieli wykonaliśmy zdjęcie RTG. Oprócz zapalenia oskrzeli pojawił się ogromny kamień w pęcherzu moczowym. Priorytetem było jednak zapalenie oskrzeli. Królik dostał antybiotyki, ale niestety zmarł nocą w szpitalu.

 Zdziwiłem się, że w trakcie praktyk ani jedno zwierzę się nie powtórzyło. Spodobało mi się i już nie mogłem się doczekać kolejnej wizyty w lecznicy!

 Poniżej zdjęcie mojego ulubionego pacjenta :-)


Z czym to się je?

 Wesołych Świąt! :-)

 Jestem studentem drugiego roku medycyny weterynaryjnej w Krakowie. Wbrew pozorom całkiem tutaj fajnie. Nie są to jednak studia dla każdego. Wręcz przeciwnie. To studia dla ludzi o silnych nerwach, opanowanych, którzy potrafią myśleć analitycznie i logicznie. Sama miłość do zwierząt nie wystarczy. Nadmierna empatia może nawet zaszkodzić. Trzeba umieć się zdystansować i zawsze brać pod uwagę to, że pacjent może umrzeć - pomimo tego że jest śliczny i słodki.

 Aktualnie przygotowuję się do sesji. W tym semestrze anatomia i biochemia zdecydowanie królują. O przedmiotach na studiach napiszę jednak innym razem :)

 Wychodzę z założenia, że warto się rozwijać. Wymagania, które stawia uczelnia to jedno, ale warto się douczać i sprawdzić, z czym to się je. Dlatego postanowiłem wziąć udział w praktykach - nie tych uczelnianych, ale nieobowiązkowych, z własnej woli. W każdy piątek, wieczorami, wybieram się na Rżąkę za Prokocimiem w Krakowie, by tam spędzić czas w lecznicy zwierząt egzotycznych. Tak, tak. To jest właśnie to, co mnie interesuje - różnorodność. Do lecznicy właściciele przywożą różne zwierzęta - czasem naprawdę baaaaardzo egzotyczne. Już dzisiaj snuję plany, gdzie wybiorę się na wakacyjne praktyki - również nieobowiązkowe, gdyż chciałbym zobaczyć jak najwięcej. Po cichu myślę o klinice w czeskim Bohuminie, ale na szczęście zostało jeszcze trochę czasu na zastanowienie i obranie sobie konkretnego celu praktyk.

A co działo się w lecznicy?